
Pogoda chyba idealna, bo na niedziele potrzebny jest spokój cisza i ucieczka od słońca. Mowie tak trochę, bo brak jej. Pogoda znośna… ok 17 pozwala na japonki dresiki i krótkie spodenki w ogrodzie siedząc w gronie owadów, na które co i róż ręka macham. Gdyby jednak była by inna to leżąc na leżaku wcale bym nie narzekał.
Obkupiłem się w decathlonie ostatnio w sprzęt do biegania i zaczyna się nowa era o ile słomiany zapał mnie spali. Zapewne nie będę jak Bolt, ale zastrzyka sprzętu podziałam na mozg. Z tętnem jak na adrenalinie przebiegłem 30min wieczorowa pora. Zatrzymałem się, bo zegarek dzwonił, że starczy… defakto nie padłem na glebę i zanosiłem się jak to zwykle bywa. Kiedyś jak miałem testy do szkoły zrobiłem chyba 3200m w 12 min. i padałem. Teraz już lata mijają kondycja nie ta a jednak coś chyba ze mnie jeszcze będzie. Wracając do tematu to pooddychałem trochę, zdrapałem kilogramy muszek z szyi, twarzy i ramion. Obejrzałem to, co oferuje tam Loara zrobiłem kilka wdechów i wróciłem truchtem do domku. Zdecydowanie tego wieczoru album Małpy i kilka trackow z 1001 Nocy mnie napędzały. Zdecydowanie tego wieczoru byłem owcą, co może zagryźć lwa. Prysznic był zmyciem emocji i myśli, jakie mnie prześladowały i przed którymi uciekałem piaszczysta droga wzdłuż rzeki. Potem tylko był ból jak z pierwszego tracka płyty Brah’a – mój ból :/
Jest kobieta, która zawsze mnie wspiera i choć odchodziła ode mnie to wróciła i mnie napędza. Daje mi radość i świadomość, że mogę ją bronić, mówi, że jestem doskonały i słów kilka jeszcze. Potrafi wszystko zrozumieć, lecz nie zawsze mnie słucha… idealistka, co mieszka w skorupce swojego świata. Podziwiam ją za wszystko, Atomowa moja kobieta – Kocham.
Wczoraj popołudniowa pora, gdy grilla mieliśmy dom obok ścięto drzewo, na którym gniazdo było… Ptak cały czas go szuka.
Inna odzywa się raz na czas jakiś… czekolada i ciasto w jej towarzystwie smakuje lepiej niż samemu. Co raz bardziej dojrzała kierowniczka z ciągłym „szczęściem” do beznadziejnych facetów. Ujrzałem ją w restauracji na jeziorem lata temu i zakochałem się przelotnie. Dziś to dobra znajoma i oby tak dalej zostało, bo czułbym się nieswoja skacząc po buziaka hehe:)
Jedna paryżanka to specyficzna blondyneczka, z która kontaktu nie mam wcale a szkoda, bo jej znajomość dzieci pozwoliła mi wymienić kilka poglądów. Może spotkam ją jeszcze kiedyś gdzieś na sofie z sokiem w ręku.
Inna paryżanka z tego, co wiem ma chłopaka wysportowanego wysokiego z szybkim motorem i audi a5. Jedyne, co w tym wszystkim mnie irytuje to to, że typ jest tylko rok starszy. Dobrze, że to nie zazdrość a moja chęć bycia lepszym.
Jest jeszcze lokatora z warszawy, Marta, z która jak spotkałem się w kuchni to ciężko było zakończyć rozmowę. Hehe ostatnio po wiekach spotkaliśmy się wirtualnie i pogadaliśmy… chętnie bym spił z nią herbatę i powspominał stare czasy, lecz mieszka w Niemczech. Może kiedyś… chciałbym.
Wzięło mnie po raz kolejny na Subaru i jestem gotów kupić wymarzone auto, lecz, po co i co dalej? Trochę inaczej oglądam je już na allegro. Ale może będzie tańsze w eksploatacji. Cały czas się zastanawiam. Skala 1do1 jednak kreci mnie bardziej.
Na urlopowaniu w marcu spędziłem znowu dni multum z kobieta, która jest tą jedyna. Wiem to, co raz mocniej, Jest wspaniała!!!!!! He miała trochę uczelni a ja błąkałem się po stolicy w poszukiwaniu obuwia. Raz byliśmy w klubie, raz w pubie i te gorące noce… ahh… Dla takich chwil z nią właśnie nie kreci mnie sex z nieznajomymi, wole miłość z kobietą, która kocham. Przytulic się po wszystkim, wyszeptać słów kila do uszka, posmyrać po pleckach, usnąć wiedząc, że gdy wstanę nikt mnie nie przestraszy. Pieprzony monogamista to ja. Szczęśliwy z tym śmieje się z reszty.
Kocham życie, które często kopie mnie w dupę. Kocham, bo jest przy mnie ona. MySweetDream.
Jeździłem jeszcze po okolicach miasta mojego pragnąc i spełniając marzenia, co do auta – Suko moja:)
Na obiad sałatka warzywna z gyrosem i zielone „jabuko” :)
Wczesny wieczór: Zastanawia mnie fakt czy dam rade być jej facetem. To wszystko jak by mnie przerasta. Co raz częściej tak myślę. Ona chce mi pokazać nowe łóżko w swoim przyszłym domu a ja myślę, że, po co skoro i tak go nie zobaczę a tym bardziej spać w nim nie będę. Kolejna uczelnia a kiedy wspólny dom. Nie myślę o dzieciach, lecz nie chce żyć w perspektywie, że będę je mieć po 30 a zapewne tak będzie. Kicham na jej siostrę, ale ona dobrze buntuje i ustawia sobie rodzinę. Tata powiedział, że nienawidzi chłopaka siostry a ja, co mam powiedzieć? Dla mnie nie ma innej opcji jak opowiedzenie prawdy całej, po której mnie znienawidzą. Jak to tyle lat jest a my go nie znamy? Kto to i jak tak mógł? Im częściej o tym myślę tym mi gorzej z tym wszystkim i większe moje wątpliwości. Ja bym się wykurzył jak by córka moja ukrywała tyle lat kogoś. Częściej myślę też, że a nóż widelec mogliby mi jakoś pomóc zakręcić się w waw. Są w jakimś sensie wpływowi, ale być później dłużnikiem wieczności. Co raz bardziej się boje tego wszystkiego. Ciągłe narzekanie na to, jaki jestem, że nie czytam, że szkoła, że charakter. Hmm a jak by zamknąć wtedy drzwi przed nosem? Głupie, ale taki jestem, że rozważam zawsze wszystko na tyle sposobów ile się da. Im bliżej maja tym bardziej się boje i wątpię w cały ten związek. Tyle lat braku rozwoju. Pewnie, że myślałem by iść na uczelnie, ale w weekend zamiast do niej jechać jak bym opcja była to bym musiał kisić się tam z ludźmi, których zapewne bym nie polubił. Wszystko tak bardzo mnie wkurza meczy, że ukojeniem jest miejsce, w którym jestem teraz. Na prawdę tutaj wypoczywam. Ciekawi mnie, jaki jest procent tego jak długo zostanę w waw o ile wreszcie tam dotrę i się zagnieżdżę. Moja praca to w końcu prawie zawsze delegacja. Czy mogę ja narazić na takie coś? Hmm moja burza mózgu kończy się na oglądaniu pierścionków zaręczynowych w necie wiec gdzie jest logika mojego rozumowania??
Kolega powiedział mi, że jeszcze będzie czas na jeżdżenie kombi teraz trzeba szaleć. Coś w tym jest, lecz mnie już chyba dopadło i chciałbym mieć swój kąt i odłożone pieniądze na przyszłość niżeli jeździć CBRką na zmianę z STI.