Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zoar *Mój świat... - blog4u.pl

Mój świat...

:: zoar ::

Kobiety

Stworzyłem na pulpicie dokument tekstowy pt. „kobiety” i idę spać. (23:50 09.01.2012)

(20:00 28.01.2012) Wciąż jest tak, że gdy pisze to rozłączam wszelkie media i zabieram się za zbrodnie…

Urocza, ładna, z pewnością mądra, lecz jeszcze, ponieważ młoda 19letnia głupiutka dziewczyna, która poznałem ostatnio na imię ma Klaudia. Z pewnością wyrośnie na cudowna kobietę i rozrywać będzie męskie serca. Zdecydowanie za młoda jak dla mnie, ale miło znać taka postać. Ma swój cel w życiu i dąży do niego wytrwale, co prawda zapominając o większej ilości przyjemności, które może wykorzystać w swoim wieku - plus i minus… Ogromny szacunek dla niej… mógłbym się zakochać gdyby tylko nie to, że nie potrafię… ahh jej zdjęcia w telefonie są słodkie. Nigdy tak dużo nie spacerowałem po Elblągu… zaciągnęła mnie nawet na cmentarz nocą. Spacerując i rozmawiając z nią wszystko stawało się takie proste. Chce utrzymywać kontakt! Dodała zdjęcia na FB… szok, jaka jest śliczna!!

Mama – To, co maksymalnie podziwiałem/podziwiam w Agacie to nastawienie do rodziców – nie mówiła, że tata jest zły dobry czy inny. On jest tatą! Chciałbym, aby moje dzieci tak myślały tak o mnie i będę dążyć do tego. Mama jest mamą… maksymalny szacunek!
Agata – Starałem się zniszczyć tarcze strachu, zbroje z kompleksów i topór niewiedzy… jednak zniszczył mnie ten czarny rycerz. Zawsze będę odbierać telefon… jednak tematy się skończą z czasem. Nie rozdrapuje przecież już przeszłości i jak Mario Bros, chociaż idę to stoję wciąż a przesuwa się tło. Mały chłopiec utonął we krwi, bo gdy serce pęka to krwawi obficie. Czas pokaże…

Sylwia – Czy dzwoni i pisze tylko, gdy jest źle? Mógłbym tak pomyśleć a i pomyślałem, bo pisze… z pewnością uratowała mnie wiele razy! Jest mi potrzebna, jako mój przyjaciel, mój rozmówca. Mamy przecież wspólne tematy i rany – nieudany związek. Jest piękna, wspaniale nam się rozmawia i spędza czas, rozmawiamy o wszystkim w każdej tonacji emocji. Czasu zawsze nam mało na spotkaniach a jednak nie czuje pociągu seksualnego. Normalny zdrowy mężczyzna powinien już startować i smarować cholewki a ja jednak zero. Ta monogamii mnie zabije. Jest mi ona bardziej jak siostra i zawsze będę to powtarzać i udowadniać. Mój przyjaciel! 

Tajemnicza ONLYaDREAM, która mnie uratowała – jeśli to czytasz to dziękuje bardzo. Pomogłaś mi… dzięki tobie dalej żyje a przecież odebrać go sobie nie chciałem. Pokazałaś mi w swoich wiadomościach, jaki jestem i jaki powinienem być. Dziękuje! Dałaś mi ogromną dawkę pozytywnej energii. Jeszcze dużo piasku uleci w klepsydrze nim zacznę żyć normalnie, ale OBIECUJĘ, że tak będzie.

Marta – mój warszawski lokator – rozmowy w kuchni to była klasa. Czy spotkamy się po latach? Jest plan, są chęci. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Bardzo bym chciał.

Inna Marta z NGD znalazła mnie też… ciekawy ciąg zdarzeń.

WRX STI 06r. - ciągle zauroczony…

Za parawanem imprez i neonów tylko smutek, w katalogu bodźców miłość stała się białym krukiem, we własnym bucie czuł się jak w parze cudzych, we własnej skórze nie chciał się już nawet budzić, odpychał bliskich, ogryzki na goodbye, wole być sam – fałszywy raj. Whisky lał do szklanek dezerter z armii szczęśliwych, niby szukał prawdy niewidząca, że prawdy nie widzi… Wciąż karmił się wizją – będę ponad i z nienawiścią żądał miejsca na cokołach. Skonał w samotności by narodzić się na nowo, dziś leci, ponad ale kocha to, co obok i pisze w osobie trzeciej, bo może ktoś czeka na to, że będzie lepiej.


Głosuj (0)
zoar 29/01/2012 12:27:24 [komentarzy 0] Komentuj

...

Pierwszy pocałunek - pieczętuje umowę, na mocy której każda ze stron staje się odpowiedzialna za serce drugiego, deklaruje obchodzić się z nim rozważnie, lokować w nim swe troski i nadzieje, oraz nie obarczać bólem zdrady.

A tak po za tym to jakoś leci… biegam…

Byłem dziś na Zmierzchu… Ag. - Bella

Staram się… 

 


Głosuj (0)
zoar 29/11/2011 02:21:55 [komentarzy 1] Komentuj

Czytałem i płakałem.


Głosuj (0)
zoar 2/10/2011 21:51:52 [komentarzy 1] Komentuj

unknown

Kiedy ja byłem na pierwszym kontrakcie to ona szalała… powiedziała, że stało się. Wtedy żyłem w mega stresie i starałem się jak tylko mogę by móc żyć w dostatku. By pokazać, że na coś mnie stać. By udowadniać jej miłość.  

Kiedy w sumie miałem pierwsze w życiu wakacje prawdziwe, które de fakto okazały się lipa straszna, bo bez niej… ona szalała…

W niedziele 18 września roku 2011 popołudniową porą zniszczyła mnie. Spadło na mnie niebo. Ciężar, z którym się zmagam. Nie wiem, co mam robić… Boje się życia. Otworzyłem się... Dałem szanse znowu temu związkowi a dostałem w zamian… 

Oddałem się cały…

Sama mówi, że niszczy ludzi. Usilnie chciałem jej pokazać ze nie trzeba. Ze można żyć w pięknym związku. Starałem się jak tylko mogłem czasem nawet wbrew swojej woli troszkę przekupując ją… oczywiście to i tak w efekcie końcowym było bardzo mile dla mnie doświadczenie.

Byłem u wróżki… zabrzmi śmiesznie, bo niby osoby takie przekazują w taki sposób informacje żeby sobie samemu poukładać w głowie, ale ona na prawdę wiedziała rzeczy, których nie mogła wiedzieć. Znała moje tajemnice.

Siedziałem jak wryty.

Ahhhhhhh czy bańka pękła? Czy jest jeszcze ona?

Dalej ciężko mi się śpi… nie mogę zasnąć. Mimo tego, że jest dużo ciężej niż ostatnio to już nie płacze… byłem przygotowany po części na to… bywało tak, że czułem, ale nie mówiłem jej tego. Wierzyłem, że to nie prawda…

 


Głosuj (0)
zoar 27/09/2011 22:01:42 [komentarzy 0] Komentuj

Skrajności mnie meczą tak bardzo.

Galaretka z mózgu… Termin zapożyczony od kolegi, który to wykradł to znajomemu z Rzeszowa. Zazwyczaj pozytywne określenie chwilowego staniu umysłu odnoszące się do zadowolenia a nawet stanu euforii czy też zaszokowania w pozytywnym znaczeniu.
Dziś odkryłem, że takowy stan nie tylko mam wtedy, gdy się cieszę, lecz również, gdy… tak (właśnie) wiec:

Jadąc w sobotę autokarem przez 300km docierało do mnie po raz kolejny a nawet mogę śmiało napisać, że waliło taranem o ściany mojego umysłu, że należy coś zmienić… prace, profesje, zawód.

Zacznę od wiadomości, jaka wczoraj naskrobałem:

Od Grzegorz: wiesz to nie jest fajne jak dowiaduje sie o czyms waznym w sposob jak by mowiono o czerstwym chlebie. totalnie bez emocji. Liczyłem ze zadzwonisz czy chcociaz napiszesz ze dostajesz sie na drugi kierunek i na co i dlaczego akurat tak a nie inaczej a tym czasem gdy pytam to wychodzi o tak totalnie z dupy. Przemilczalem to bo wiem ze czy zrobie afere ze nie mowisz czy tak jak teraz przemilcze to to nic nie zmienia w zachowaniu postepowaniu i dlaszych czynach. rozmawialismy o tym ze mam gadac od razu ale z analizy mojej jest tak jak pisze
Z gory przepraszam jezeli uraze ale hmm z jednej strony skoro mam przepraszac to rownie dobrze moge sie wstrymac i tego nie napisac... cofnac i pojsc spac... schowac mysli w glowie.
zapewne mam dzis tzn teraz stan zwaly umyslu i wyzygiwania po dzisiejszych milych zaskoczeniach pogodowych i klimatycznych tego co lezy mi na sercu. hmm role sie odwracaja bo to ja teraz jestem i mozna powiedziec ze sie bawie a ty jestes w domu a nie w pieczarkach. ahh ciezko mi po prostu a jak slysze  ze ty wolisz sie nie odzywac bo tobie latwiej to szczerze... znasz koniec tego zdania.
szczerze to lecac tutaj mialem nadzieje ze bede mial mozliwosc skoczyc z jakiegos wysokiego klifu z miliona metrow do wody... uwietrznic to i wrzucic na YT. ide spac... mimo tego calego slodzenia jak tutaj jest pieknie i cudownie nie wychodze po za swoj maly podswiadomy stan umyslu i myslenia ze moje zycia jest do dupy a jedyna cudowna niepowtarzalna rzecza/osoba jaka mam jestes wlasnie nikt inny jak TY:*

Bardzo CIE KOCHAM:::*:*:* wiadomość popadając w skrajności... Wiem.

Było cudownie… leżałem w wodzie i obserwowałem ludzi. Jako że jestem facetem rzuciła mi się w oczy młoda ładna kobieta, która siedząc na niskim murku przebierała się ze stroju kąpielowego w stanik i gdy zobaczyła, że ja obserwuje bez żadnego zastanowienia nie schowała się, lecz jeszcze odkryła swoje piersi i mi je pokazała. Bardzo trudno to wyjaśnić, lecz było to takie naturalne nie jakieś dziwkarskie czy takie a masz zboczku zobacz. Miała ładne piersi… po chwili z wody przybiegły jej dzieci. Hmm po 20 godzina miała 26stopni i była piękna błękitna. Małe jeziorko z kilkoma plażami kamienistymi i piaszczystymi. Popołudniu słońce i 36stopni. Doskwiera tylko brak klimatyzacji. Wcześniej jeszcze biegałem na elektronicznej bieżni. Dzień zaliczam do bardzo udanych gdyż po kolejnej części Szybkich i wściekłych i późniejszym prysznicu bardzo dobrze mi się zasnęło.

Znowu goni mnie sen Lotto… polski sen. Ahh

Kilka dni później:

Wątpliwości… spalony słońcem leże na łóżku i czekam aż zegarek wybije 19. Pójdę pobiegać… będę dalej się spinać. Niech mi pomoże proszę gdyż mi chyba brak sił.

Dostałem odpowiedz na smsa… hmmmm tyle prawdy w nim ile w moim… kij ma dwa końce. To boli!

 


Głosuj (0)
zoar 28/08/2011 18:18:55 [komentarzy 0] Komentuj

Sztanga na sercu, umysł w chmurach, materializm i oczyszczenie.

Jestem ogromnie zdołowany. Nie trzeba pokazywać mi sms by uświadomić mi ze mam tutaj nie wracać. Przyjazd tutaj pod względem wielu aspektów życiowych był (mogę to w pełni szczerze napisać) jedna z moich porażek życiowych. Oczywiście wyciągnę z tego wnioski na przyszłość, lecz jestem teraz czuje się jak największy śmieć i opinia moja i mój charakter są mieszane z błotem. Tak samo emocjonalnie czułem się po wypadku, gdy miałem wrażenie, że cały świat mnie opuścił... Wstawiłem się za 2 tłumaczami (i nie tylko ja, lecz pisze o sobie) a oni odwrócili się dupą. Siedzę cicho milczę zachowuje się jak cień.. Odebrano mi honor.

Wydaje mi się, że postawiłem jej ultimatum… Rozmawialiśmy dziś a raczej ja na początku słuchałem bez emocji, bo standardowo jak by się nic nie działo i wybiela się beznadziejnymi argumentami. Prosto rzecz ujmując nie ma żadnych argumentów na swoje postepowanie. Jest beznadziejna –czekam na zmianę albo out. Póki, co nie będę pisać jak do tej pory to robiłem. Powiedziałem, że się odłączę i czekam na informacje od Ag. Jak chce dalej w tym trwa to trzeba zrezygnować z czegoś
Podsumowanie.
W miłości fatalnie, w pracy beznadziejnie, światełko w tunelu to wakacje, bo jedyne, co jest to fundusze i plany. Aaaaa i nie mogę zapomnieć o moim przyjacielu!! Dziękuję!!

Lepszy początek lub gorszy koniec.

 


Głosuj (0)
zoar 12/07/2011 22:42:57 [komentarzy 0] Komentuj

Po czasie...

 

Co dziś a co jutro? Co wczoraj i mnie spotkało w ostatnim czasie? Hmm myślałem, że tak jak w maju na tydzień przed zjazdem to jeszcze się niekomfortowo nie czułem. Byłem nieco struty, bo chciałem na maxa wracać już do domu, czyli do Agaty, bo przy niej czuje się jak w domu… Miejscu duchowego relaxu. Miałem dość i myślałem żeby tylko już być… odpukać tego grilla w towarzystwie jej znajomych… po czym być po weekendzie w firmie i załatwić to, co mnie interesuje. Stało się tak, że będąc teraz na nast. kontrakcie już po pierwszym tygodniu czuje się dużo gorzej niż tam. Poziom tęsknoty jest niebywale wielki. Co do od pękania grilla majowego to okazało się być całkiem sympatycznie. Dobrze, że w miarę kameralnie było… poznałem ludzi, z którymi tydz. Później miałem spędzić kilkanaście dni, lecz jeszcze trochę wrócę się w czasie… ahh po wylądowaniu w warszawie, gdy ją zobaczyłem… Jaka moja mała dama była śliczna… tak cudownie ubrana… przyjechała po mnie z Andrzejem organizującym grilla… siedziałem z tyłu i napatrzeć się nie mogłem na jej postać….. ahh a wieczorem zrobiliśmy sobie spacer.. mmm:* Poznałem również ciekawą osobę – Olgę M. Tylko zastanawiam się, dlaczego ona się tak przy mnie zachowuje (w zasadzie olać :D )


Wróciłem do mieszkania… pozostało mi czekać 3dni na moje kochanie. Tym czasem załatwiłem kilka spraw. Trochę załatwiłem temat samochodu i w zasadzie nie pamiętam już nic więcej z przeciągu tych kilku dni…
Przyjechała… Postarałem się zorganizować wszystko… wydaje mi się, że przez okres, gdy była u mnie było super… cudowna doba w SPA… tego było mi trzeba, lecz koniec z luksusem… trzeba ruszać do giżycka towarzyszyć w obozie mojej damie. Zdecydowanie mój pierwszy prawdziwy urlop po kilku latach… chyba mogę napisać, że pierwszy prawdziwy w ogóle zaczął się fatalnie… gdzieś na drodze złapałem 10pkt i 500zł… Nadymałem się jak bufon.. Popuściłem emocje i strasznie się spiąłem… nie potrzebie, bo kobieta tylko siedziała jak wryta i starała się mnie bezskutecznie udobruchać… jeszcze jak na stacji się zatrzymaliśmy to okazało się, że zgubiłem zaślepkę progu auta i znowu wkurzenie… ah szkoda gadać.
Wynegocjowała super lokum dla nas. No mega… wspaniały duży pokój z widokiem na teren wypoczynkowy.. łazienka w pokoju… no cywilizacja jak ja to mówię:)


Zostałem chyba też dobrze przyjęty przez towarzystwo… poznałem kilku wspaniałych ludzi. Noo naprawdę było extra. Trochę opalania, trochę piłki nożnej, eksperymenty alkoholowe i zabawy wodne typu kajaki. Nie zapomnę tego na pewno… Jej trener judo okazał się bardzo sympatyczny a Bartek… cichy, ale miły. Bardzo mi się podobało. Grille… basen… dużo zdjęć. Sympatyczna atmosfera.
Wracaliśmy przez Olsztyn i spotkaliśmy się ze starym wspólnym znajomym. Było miło no i obyło się bez mandatu :)

AAAAAAAAAAAAAAaa teraz?
Upojne chwile zamieniły się w piekło na ziemi. Na szczęście praca to (aczkolwiek to moje hobby)  to tylko praca. Aktualnie poświęcam spora część swojego wolnego czasu na zwiedzanie… przecież jestem w Paryżu.  Pięknie tutaj… opisywać nie będę… życzę każdemu by to zobaczył!
Wracając do pracy to… hehe tego się nie da opisać… zupełne przeciwieństwo mojego ostatniego kontraktu. Cały czas pocieszam się tym, iż mam plan przez wakacje dochodzić psychicznie do siebie. Chciałbym pojechać do Mielna. Jest plan kupić motocykl… wtedy pakuje się w plecak i do boju:)

Dwadzieścia parę godzin później…   Zdecydowanie jestem od niej uzależniony. Brak sms drugi dzień czy chwilki nawet zlewającej rozmowy przez komunikator sprawia, że mam doła. Raz na wozie a raz pod. Popołudnie było wspaniałe… po raz kolejny Moulin Rogue,
Bazylika Sacré-Cœur, potem cofka do Łuku Triumfalnego i długi spacer Polami Elizejski do Luwru… pogoda mega pozytywna, bo buzie mam czerwona. Szkoda tylko, że karta pamięci została w laptopie, co sprawiło, że mogłem zrobić mniej zdjęć, lecz jeszcze tam wrócę.


Teraz siedzę sam… przy stole wciągam trzy parówki z wody z ketchupem, szczypiorkiem popijając czerwonym barszczem i liptonem  brzoskwiniowym. Dookoła otacza mnie luksus taki jak bym chciał mieć kiedyś w swoim domu. Na pozór wszystko jest ok… odłączyłem się od pracy myślowo totalnie i chyba już od tego tyg. Będę podchodzić z większym dystansem niż dotychczas. Tylko, że po głowie chodzi mi kilka scen z mojego ost. Urlopu... np. w trakcie rozmowy na grillu u Andrzeja jak wkradł się w rozmowę temat papierosów powiedziałem jakoś mimochodem „Przecież ona nie to skąd ma wiedzieć?” Po najbardziej szyderczy był śmiech Oli, lecz na tle słyszałem śmiechy reszty grupy… przemilczałem! Potem w SPA bez zająknięcia z kamienna twarzą w pełni kontrolowanych emocjach powiedziała, że raczej popala niżeli pali i popłynęła… Czuje się jak błazen, dureń, idiota. Skoro zataja prawdę w takich jak by błahych (nie dla mnie) sprawach to czy może ukrywać coś więcej? Ahh milczę, nie komentuje, ale nie będę żyć z popielniczką… ponad to boje się jej kłamstw.

PS Czekam na wyniki jej egzaminów i odpowiedzi gdzie pójdzie dalej na studia.

 


Głosuj (0)
zoar 26/06/2011 21:44:54 [komentarzy 0] Komentuj

na świeżym powietrzu

 

 Pogoda chyba idealna, bo na niedziele potrzebny jest spokój cisza i ucieczka od słońca. Mowie tak trochę, bo brak jej. Pogoda znośna… ok 17 pozwala na japonki dresiki i krótkie spodenki w ogrodzie siedząc w gronie owadów, na które co i róż ręka macham. Gdyby jednak była by inna to leżąc na leżaku wcale bym nie narzekał.


Obkupiłem się w decathlonie ostatnio w sprzęt do biegania i zaczyna się nowa era o ile słomiany zapał mnie spali. Zapewne nie będę jak Bolt, ale zastrzyka sprzętu podziałam na mozg. Z tętnem jak na adrenalinie przebiegłem 30min wieczorowa pora. Zatrzymałem się, bo zegarek dzwonił, że starczy… defakto nie padłem na glebę i zanosiłem się jak to zwykle bywa. Kiedyś jak miałem testy do szkoły zrobiłem chyba 3200m w 12 min. i padałem. Teraz już lata mijają kondycja nie ta a jednak coś chyba ze mnie jeszcze będzie. Wracając do tematu to pooddychałem trochę, zdrapałem kilogramy muszek z szyi, twarzy i ramion. Obejrzałem to, co oferuje tam Loara zrobiłem kilka wdechów i wróciłem truchtem do domku. Zdecydowanie tego wieczoru album Małpy i kilka trackow z 1001 Nocy mnie napędzały. Zdecydowanie tego wieczoru byłem owcą, co może zagryźć lwa. Prysznic był zmyciem emocji i myśli, jakie mnie prześladowały i przed którymi uciekałem piaszczysta droga wzdłuż rzeki. Potem tylko był ból jak z pierwszego tracka płyty Brah’a – mój ból :/

Jest kobieta, która zawsze mnie wspiera i choć odchodziła ode mnie to wróciła i mnie napędza. Daje mi radość i świadomość, że mogę ją bronić, mówi, że jestem doskonały i słów kilka jeszcze. Potrafi wszystko zrozumieć, lecz nie zawsze mnie słucha… idealistka, co mieszka w skorupce swojego świata. Podziwiam ją za wszystko, Atomowa moja kobieta – Kocham.

Wczoraj popołudniowa pora, gdy grilla mieliśmy dom obok ścięto drzewo, na którym gniazdo było… Ptak cały czas go szuka.

Inna odzywa się raz na czas jakiś… czekolada i ciasto w jej towarzystwie smakuje lepiej niż samemu. Co raz bardziej dojrzała kierowniczka z ciągłym „szczęściem” do beznadziejnych facetów. Ujrzałem ją w restauracji na jeziorem lata temu i zakochałem się przelotnie. Dziś to dobra znajoma i oby tak dalej zostało, bo czułbym się nieswoja skacząc po buziaka hehe:)
Jedna paryżanka to specyficzna blondyneczka, z która kontaktu nie mam wcale a szkoda, bo jej znajomość dzieci pozwoliła mi wymienić kilka poglądów. Może spotkam ją jeszcze kiedyś gdzieś na sofie z sokiem w ręku.
Inna paryżanka z tego, co wiem ma chłopaka wysportowanego wysokiego z szybkim motorem i audi a5. Jedyne, co w tym wszystkim mnie irytuje to to, że typ jest tylko rok starszy. Dobrze, że to nie zazdrość a moja chęć bycia lepszym.
Jest jeszcze lokatora z warszawy, Marta, z która jak spotkałem się w kuchni to ciężko było zakończyć rozmowę. Hehe ostatnio po wiekach spotkaliśmy się wirtualnie i pogadaliśmy… chętnie bym spił z nią herbatę i powspominał stare czasy, lecz mieszka w Niemczech. Może kiedyś… chciałbym.


Wzięło mnie po raz kolejny na Subaru i jestem gotów kupić wymarzone auto, lecz, po co i co dalej? Trochę inaczej oglądam je już na allegro. Ale może będzie tańsze w eksploatacji. Cały czas się zastanawiam. Skala 1do1 jednak kreci mnie bardziej.

Na urlopowaniu w marcu spędziłem znowu dni multum z kobieta, która jest tą jedyna. Wiem to, co raz mocniej, Jest wspaniała!!!!!! He miała trochę uczelni a ja błąkałem się po stolicy w poszukiwaniu obuwia. Raz byliśmy w klubie, raz w pubie i te gorące noce… ahh… Dla takich chwil z nią właśnie nie kreci mnie sex z nieznajomymi, wole miłość z kobietą, która kocham. Przytulic się po wszystkim, wyszeptać słów kila do uszka, posmyrać po pleckach, usnąć wiedząc, że gdy wstanę nikt mnie nie przestraszy. Pieprzony monogamista to ja. Szczęśliwy z tym śmieje się z reszty.
Kocham życie, które często kopie mnie w dupę. Kocham, bo jest przy mnie ona. MySweetDream.

Jeździłem jeszcze po okolicach miasta mojego pragnąc i spełniając marzenia, co do auta – Suko moja:)

Na obiad sałatka warzywna z gyrosem i zielone „jabuko” :)


Wczesny wieczór: Zastanawia mnie fakt czy dam rade być jej facetem. To wszystko jak by mnie przerasta. Co raz częściej tak myślę. Ona chce mi pokazać nowe łóżko w swoim przyszłym domu a ja myślę, że, po co skoro i tak go nie zobaczę a tym bardziej spać w nim nie będę. Kolejna uczelnia a kiedy wspólny dom. Nie myślę o dzieciach, lecz nie chce żyć w perspektywie, że będę je mieć po 30 a zapewne tak będzie. Kicham na jej siostrę, ale ona dobrze buntuje i ustawia sobie rodzinę. Tata powiedział, że nienawidzi chłopaka siostry a ja, co mam powiedzieć? Dla mnie nie ma innej opcji jak opowiedzenie prawdy całej, po której mnie znienawidzą. Jak to tyle lat jest a my go nie znamy? Kto to i jak tak mógł? Im częściej o tym myślę tym mi gorzej z tym wszystkim i większe moje wątpliwości. Ja bym się wykurzył jak by córka moja ukrywała tyle lat kogoś. Częściej myślę też, że a nóż widelec mogliby mi jakoś pomóc zakręcić się w waw. Są w jakimś sensie wpływowi, ale być później dłużnikiem wieczności. Co raz bardziej się boje tego wszystkiego. Ciągłe narzekanie na to, jaki jestem, że nie czytam, że szkoła, że charakter. Hmm a jak by zamknąć wtedy drzwi przed nosem? Głupie, ale taki jestem, że rozważam zawsze wszystko na tyle sposobów ile się da. Im bliżej maja tym bardziej się boje i wątpię w cały ten związek. Tyle lat braku rozwoju. Pewnie, że myślałem by iść na uczelnie, ale w weekend zamiast do niej jechać jak bym opcja była to bym musiał kisić się tam z ludźmi, których zapewne bym nie polubił. Wszystko tak bardzo mnie wkurza meczy, że ukojeniem jest miejsce, w którym jestem teraz. Na prawdę tutaj wypoczywam. Ciekawi mnie, jaki jest procent tego jak długo zostanę w waw o ile wreszcie tam dotrę i się zagnieżdżę. Moja praca to w końcu prawie zawsze delegacja. Czy mogę ja narazić na takie coś? Hmm moja burza mózgu kończy się na oglądaniu pierścionków zaręczynowych w necie wiec gdzie jest logika mojego rozumowania??


Kolega powiedział mi, że jeszcze będzie czas na jeżdżenie kombi teraz trzeba szaleć. Coś w tym jest, lecz mnie już chyba dopadło i chciałbym mieć swój kąt i odłożone pieniądze na przyszłość niżeli jeździć CBRką na zmianę z STI.  

 


Głosuj (0)
zoar 10/04/2011 21:21:06 [komentarzy 1] Komentuj

program dnia...

Kolejny piękny dzień… Następna osobista dawka emocji zdarzeń przemyśleń bez zahamowań. Jedna słuchawka na drewnianym stole, gdy druga napędza mój mózg. Oczy nadają treści kształtów, wiatr z dawką koloru się wkrada łapiąc za rękę dźwięk tutejszego spokoju ubierając wszystko w ostrość.

Słońce dogrzewa głowę, na której od wczoraj brakuje włosów – noo tak jak mówiłem ogoliłem głowę. Hmm przesłałem zdj. Agacie a ona powiedziała wprost ze się jej nie podoba, ale wie, że za 3tyg będzie już w porządku. SMS był dziwny a raczej reakcja po przeczytaniu – nie ucieszyłem się nie załamałem nie wykurzyłem nie przeszedłem obojętnie jak widać… Postąpiłem jak postąpiłem i dostałem szczerość w czystej formie – to w niej kocham!!

Zabrzmi dziecięco, lecz prawa jest taka, że ost. nie układa się komunikacja internetowa. Swoja droga nie napędzając tych sytuacji czekałem na takowy rozwój zdarzeń/akcji. Ostatnimi czasy było zbyt fantastycznie żeby cos się nie zje%$&ło. Raz na wozie a raz pod… dobrze, że nie bezpośrednio z naszej winy. Hmm należy dodać, że to, co w dzisiejszych czasach daje swobodę wypowiedzi i pozwala nam zwiedzać świat cały ogranicza nas… znowu nie bezpośrednio to nasz wina.

Ostani czw… raczej okropny pt. Z drugiej strony też tak postępowałem/postępuje, lecz staram się to zmienić… dwie strony medalu. Okropne momenty: Nie dała znaku życia wracając do domu. Wstając rano nie zobaczyłem nic na telefonie wiec przez głowę przeszedł wir… puściłem strzałkę, bo nie chciałem budzić i czekałem dalej. Po 12 już miałem pełno w majtach! Głowę przeszywały głupie myśli, że cos złego się stało na dysce jak i te, że może po prostu poważnie zachlała – w końcu życie zna takie momenty. Mogłem zadzwonić do siostry, ale jeśli ona tylko śpi to nie źle by się syf zrobił w życiu naszym. Niepewność i bezsilność działania sprawiła, że chyba jeszcze się trzęsę jak o tym pomyśle.

Piękne miejsce. Po wyjściu z bramki posesji powędrowałem w prawo. Po 200metrach muzyki w słuchawkach doszedłem na placyk z drewniano-metalowa armatura dla młodych kilkuletnich komandosów takich jak my kiedyś. Kilka drewnianych ławek dal ich wychowanków, piaskownica śmietniki w każdym rogu i toytoy:) Bardzo spokojnie i nie ma, co się dziwić, bo przecież jeszcze nie ma sezonu.

Kolega z budowy leży w szpitalu – zapalenie wyrostka. Piękne nowe miejsce z pokojami m1, TV bez ograniczeń na żetony i darmowe łakocie z automatu. Nie czuł się zbyt dobrze po zabiegu. Siedzieliśmy i trochę z nim gadaliśmy, gdy nieoczekiwanie przyszedł kierownik budowy z prezentem i cała swoją postacią przepełnioną pozytywnymi emocjami, które chciał przekazać choremu. Zdziwienie? Moje na pewno, bo gdzie w naszym kraju można się takiego czegoś spodziewać? Zapewne nigdzie, bo gdy ogarną sprawy szpitalne zaprosił nas na kawę – oczywiście bez chorego.

Życie może być piękne, lecz trzeba znaleźć swoje miejsce w nim nie starając się klepać minimum. 

 


Głosuj (0)
zoar 20/02/2011 17:44:04 [komentarzy 0] Komentuj

uroCZYSTOść nieCZYSTOści

 

Normalny, czyli dobry dzień w pracy

Pyszna kolacja (obiad)

Truskawki, świeży pomarańczowy sok

Poukładane na PC

Pachnący po kąpieli

W TV nie Czubówna, lecz tez jest spoko

Wygodnie siedzący Grześ

Ładna pogoda

Umówiona rozmowa na 21 :*

Słuchawki i dobra muzyka

Piękna kobieta na pulpicie…

Chill… 


Głosuj (0)
zoar 31/01/2011 20:52:26 [komentarzy 0] Komentuj