
Galaretka z mózgu… Termin zapożyczony od kolegi, który to wykradł to znajomemu z Rzeszowa. Zazwyczaj pozytywne określenie chwilowego staniu umysłu odnoszące się do zadowolenia a nawet stanu euforii czy też zaszokowania w pozytywnym znaczeniu.
Dziś odkryłem, że takowy stan nie tylko mam wtedy, gdy się cieszę, lecz również, gdy… tak (właśnie) wiec:
Jadąc w sobotę autokarem przez 300km docierało do mnie po raz kolejny a nawet mogę śmiało napisać, że waliło taranem o ściany mojego umysłu, że należy coś zmienić… prace, profesje, zawód.
Zacznę od wiadomości, jaka wczoraj naskrobałem:
Od Grzegorz: wiesz to nie jest fajne jak dowiaduje sie o czyms waznym w sposob jak by mowiono o czerstwym chlebie. totalnie bez emocji. Liczyłem ze zadzwonisz czy chcociaz napiszesz ze dostajesz sie na drugi kierunek i na co i dlaczego akurat tak a nie inaczej a tym czasem gdy pytam to wychodzi o tak totalnie z dupy. Przemilczalem to bo wiem ze czy zrobie afere ze nie mowisz czy tak jak teraz przemilcze to to nic nie zmienia w zachowaniu postepowaniu i dlaszych czynach. rozmawialismy o tym ze mam gadac od razu ale z analizy mojej jest tak jak pisze
Z gory przepraszam jezeli uraze ale hmm z jednej strony skoro mam przepraszac to rownie dobrze moge sie wstrymac i tego nie napisac... cofnac i pojsc spac... schowac mysli w glowie.
zapewne mam dzis tzn teraz stan zwaly umyslu i wyzygiwania po dzisiejszych milych zaskoczeniach pogodowych i klimatycznych tego co lezy mi na sercu. hmm role sie odwracaja bo to ja teraz jestem i mozna powiedziec ze sie bawie a ty jestes w domu a nie w pieczarkach. ahh ciezko mi po prostu a jak slysze ze ty wolisz sie nie odzywac bo tobie latwiej to szczerze... znasz koniec tego zdania.
szczerze to lecac tutaj mialem nadzieje ze bede mial mozliwosc skoczyc z jakiegos wysokiego klifu z miliona metrow do wody... uwietrznic to i wrzucic na YT. ide spac... mimo tego calego slodzenia jak tutaj jest pieknie i cudownie nie wychodze po za swoj maly podswiadomy stan umyslu i myslenia ze moje zycia jest do dupy a jedyna cudowna niepowtarzalna rzecza/osoba jaka mam jestes wlasnie nikt inny jak TY:*
Bardzo CIE KOCHAM:::*:*:* wiadomość popadając w skrajności... Wiem.
Było cudownie… leżałem w wodzie i obserwowałem ludzi. Jako że jestem facetem rzuciła mi się w oczy młoda ładna kobieta, która siedząc na niskim murku przebierała się ze stroju kąpielowego w stanik i gdy zobaczyła, że ja obserwuje bez żadnego zastanowienia nie schowała się, lecz jeszcze odkryła swoje piersi i mi je pokazała. Bardzo trudno to wyjaśnić, lecz było to takie naturalne nie jakieś dziwkarskie czy takie a masz zboczku zobacz. Miała ładne piersi… po chwili z wody przybiegły jej dzieci. Hmm po 20 godzina miała 26stopni i była piękna błękitna. Małe jeziorko z kilkoma plażami kamienistymi i piaszczystymi. Popołudniu słońce i 36stopni. Doskwiera tylko brak klimatyzacji. Wcześniej jeszcze biegałem na elektronicznej bieżni. Dzień zaliczam do bardzo udanych gdyż po kolejnej części Szybkich i wściekłych i późniejszym prysznicu bardzo dobrze mi się zasnęło.
Znowu goni mnie sen Lotto… polski sen. Ahh
Kilka dni później:
Wątpliwości… spalony słońcem leże na łóżku i czekam aż zegarek wybije 19. Pójdę pobiegać… będę dalej się spinać. Niech mi pomoże proszę gdyż mi chyba brak sił.
Dostałem odpowiedz na smsa… hmmmm tyle prawdy w nim ile w moim… kij ma dwa końce. To boli!