Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Po czasie...

Mój świat...

:: zoar ::

Po czasie...

 

Co dziś a co jutro? Co wczoraj i mnie spotkało w ostatnim czasie? Hmm myślałem, że tak jak w maju na tydzień przed zjazdem to jeszcze się niekomfortowo nie czułem. Byłem nieco struty, bo chciałem na maxa wracać już do domu, czyli do Agaty, bo przy niej czuje się jak w domu… Miejscu duchowego relaxu. Miałem dość i myślałem żeby tylko już być… odpukać tego grilla w towarzystwie jej znajomych… po czym być po weekendzie w firmie i załatwić to, co mnie interesuje. Stało się tak, że będąc teraz na nast. kontrakcie już po pierwszym tygodniu czuje się dużo gorzej niż tam. Poziom tęsknoty jest niebywale wielki. Co do od pękania grilla majowego to okazało się być całkiem sympatycznie. Dobrze, że w miarę kameralnie było… poznałem ludzi, z którymi tydz. Później miałem spędzić kilkanaście dni, lecz jeszcze trochę wrócę się w czasie… ahh po wylądowaniu w warszawie, gdy ją zobaczyłem… Jaka moja mała dama była śliczna… tak cudownie ubrana… przyjechała po mnie z Andrzejem organizującym grilla… siedziałem z tyłu i napatrzeć się nie mogłem na jej postać….. ahh a wieczorem zrobiliśmy sobie spacer.. mmm:* Poznałem również ciekawą osobę – Olgę M. Tylko zastanawiam się, dlaczego ona się tak przy mnie zachowuje (w zasadzie olać :D )


Wróciłem do mieszkania… pozostało mi czekać 3dni na moje kochanie. Tym czasem załatwiłem kilka spraw. Trochę załatwiłem temat samochodu i w zasadzie nie pamiętam już nic więcej z przeciągu tych kilku dni…
Przyjechała… Postarałem się zorganizować wszystko… wydaje mi się, że przez okres, gdy była u mnie było super… cudowna doba w SPA… tego było mi trzeba, lecz koniec z luksusem… trzeba ruszać do giżycka towarzyszyć w obozie mojej damie. Zdecydowanie mój pierwszy prawdziwy urlop po kilku latach… chyba mogę napisać, że pierwszy prawdziwy w ogóle zaczął się fatalnie… gdzieś na drodze złapałem 10pkt i 500zł… Nadymałem się jak bufon.. Popuściłem emocje i strasznie się spiąłem… nie potrzebie, bo kobieta tylko siedziała jak wryta i starała się mnie bezskutecznie udobruchać… jeszcze jak na stacji się zatrzymaliśmy to okazało się, że zgubiłem zaślepkę progu auta i znowu wkurzenie… ah szkoda gadać.
Wynegocjowała super lokum dla nas. No mega… wspaniały duży pokój z widokiem na teren wypoczynkowy.. łazienka w pokoju… no cywilizacja jak ja to mówię:)


Zostałem chyba też dobrze przyjęty przez towarzystwo… poznałem kilku wspaniałych ludzi. Noo naprawdę było extra. Trochę opalania, trochę piłki nożnej, eksperymenty alkoholowe i zabawy wodne typu kajaki. Nie zapomnę tego na pewno… Jej trener judo okazał się bardzo sympatyczny a Bartek… cichy, ale miły. Bardzo mi się podobało. Grille… basen… dużo zdjęć. Sympatyczna atmosfera.
Wracaliśmy przez Olsztyn i spotkaliśmy się ze starym wspólnym znajomym. Było miło no i obyło się bez mandatu :)

AAAAAAAAAAAAAAaa teraz?
Upojne chwile zamieniły się w piekło na ziemi. Na szczęście praca to (aczkolwiek to moje hobby)  to tylko praca. Aktualnie poświęcam spora część swojego wolnego czasu na zwiedzanie… przecież jestem w Paryżu.  Pięknie tutaj… opisywać nie będę… życzę każdemu by to zobaczył!
Wracając do pracy to… hehe tego się nie da opisać… zupełne przeciwieństwo mojego ostatniego kontraktu. Cały czas pocieszam się tym, iż mam plan przez wakacje dochodzić psychicznie do siebie. Chciałbym pojechać do Mielna. Jest plan kupić motocykl… wtedy pakuje się w plecak i do boju:)

Dwadzieścia parę godzin później…   Zdecydowanie jestem od niej uzależniony. Brak sms drugi dzień czy chwilki nawet zlewającej rozmowy przez komunikator sprawia, że mam doła. Raz na wozie a raz pod. Popołudnie było wspaniałe… po raz kolejny Moulin Rogue,
Bazylika Sacré-Cœur, potem cofka do Łuku Triumfalnego i długi spacer Polami Elizejski do Luwru… pogoda mega pozytywna, bo buzie mam czerwona. Szkoda tylko, że karta pamięci została w laptopie, co sprawiło, że mogłem zrobić mniej zdjęć, lecz jeszcze tam wrócę.


Teraz siedzę sam… przy stole wciągam trzy parówki z wody z ketchupem, szczypiorkiem popijając czerwonym barszczem i liptonem  brzoskwiniowym. Dookoła otacza mnie luksus taki jak bym chciał mieć kiedyś w swoim domu. Na pozór wszystko jest ok… odłączyłem się od pracy myślowo totalnie i chyba już od tego tyg. Będę podchodzić z większym dystansem niż dotychczas. Tylko, że po głowie chodzi mi kilka scen z mojego ost. Urlopu... np. w trakcie rozmowy na grillu u Andrzeja jak wkradł się w rozmowę temat papierosów powiedziałem jakoś mimochodem „Przecież ona nie to skąd ma wiedzieć?” Po najbardziej szyderczy był śmiech Oli, lecz na tle słyszałem śmiechy reszty grupy… przemilczałem! Potem w SPA bez zająknięcia z kamienna twarzą w pełni kontrolowanych emocjach powiedziała, że raczej popala niżeli pali i popłynęła… Czuje się jak błazen, dureń, idiota. Skoro zataja prawdę w takich jak by błahych (nie dla mnie) sprawach to czy może ukrywać coś więcej? Ahh milczę, nie komentuje, ale nie będę żyć z popielniczką… ponad to boje się jej kłamstw.

PS Czekam na wyniki jej egzaminów i odpowiedzi gdzie pójdzie dalej na studia.

 


Głosuj (0)
zoar 26/06/2011 21:44:54 [Powrót] Komentuj