

Kolejny piękny dzień… Następna osobista dawka emocji zdarzeń przemyśleń bez zahamowań. Jedna słuchawka na drewnianym stole, gdy druga napędza mój mózg. Oczy nadają treści kształtów, wiatr z dawką koloru się wkrada łapiąc za rękę dźwięk tutejszego spokoju ubierając wszystko w ostrość.
Słońce dogrzewa głowę, na której od wczoraj brakuje włosów – noo tak jak mówiłem ogoliłem głowę. Hmm przesłałem zdj. Agacie a ona powiedziała wprost ze się jej nie podoba, ale wie, że za 3tyg będzie już w porządku. SMS był dziwny a raczej reakcja po przeczytaniu – nie ucieszyłem się nie załamałem nie wykurzyłem nie przeszedłem obojętnie jak widać… Postąpiłem jak postąpiłem i dostałem szczerość w czystej formie – to w niej kocham!!
Zabrzmi dziecięco, lecz prawa jest taka, że ost. nie układa się komunikacja internetowa. Swoja droga nie napędzając tych sytuacji czekałem na takowy rozwój zdarzeń/akcji. Ostatnimi czasy było zbyt fantastycznie żeby cos się nie zje%$&ło. Raz na wozie a raz pod… dobrze, że nie bezpośrednio z naszej winy. Hmm należy dodać, że to, co w dzisiejszych czasach daje swobodę wypowiedzi i pozwala nam zwiedzać świat cały ogranicza nas… znowu nie bezpośrednio to nasz wina.
Ostani czw… raczej okropny pt. Z drugiej strony też tak postępowałem/postępuje, lecz staram się to zmienić… dwie strony medalu. Okropne momenty: Nie dała znaku życia wracając do domu. Wstając rano nie zobaczyłem nic na telefonie wiec przez głowę przeszedł wir… puściłem strzałkę, bo nie chciałem budzić i czekałem dalej. Po 12 już miałem pełno w majtach! Głowę przeszywały głupie myśli, że cos złego się stało na dysce jak i te, że może po prostu poważnie zachlała – w końcu życie zna takie momenty. Mogłem zadzwonić do siostry, ale jeśli ona tylko śpi to nie źle by się syf zrobił w życiu naszym. Niepewność i bezsilność działania sprawiła, że chyba jeszcze się trzęsę jak o tym pomyśle.
Piękne miejsce. Po wyjściu z bramki posesji powędrowałem w prawo. Po 200metrach muzyki w słuchawkach doszedłem na placyk z drewniano-metalowa armatura dla młodych kilkuletnich komandosów takich jak my kiedyś. Kilka drewnianych ławek dal ich wychowanków, piaskownica śmietniki w każdym rogu i toytoy:) Bardzo spokojnie i nie ma, co się dziwić, bo przecież jeszcze nie ma sezonu.
Kolega z budowy leży w szpitalu – zapalenie wyrostka. Piękne nowe miejsce z pokojami m1, TV bez ograniczeń na żetony i darmowe łakocie z automatu. Nie czuł się zbyt dobrze po zabiegu. Siedzieliśmy i trochę z nim gadaliśmy, gdy nieoczekiwanie przyszedł kierownik budowy z prezentem i cała swoją postacią przepełnioną pozytywnymi emocjami, które chciał przekazać choremu. Zdziwienie? Moje na pewno, bo gdzie w naszym kraju można się takiego czegoś spodziewać? Zapewne nigdzie, bo gdy ogarną sprawy szpitalne zaprosił nas na kawę – oczywiście bez chorego.
Życie może być piękne, lecz trzeba znaleźć swoje miejsce w nim nie starając się klepać minimum.