Tak jak teraz jest.


Wcale nie jest dobrze. Cały czas jest myślę. Dobrze, że mogę czytać opisy na g. Dziś jestem tutaj, dlatego że podczas przenoszenia zawartości z nie, co już psującego i zasuszonego się SE na mój nowy telefon dla reniferów… tak tak wpadłem w pułapkę własnych slow… aczkolwiek Nokie teraz robią już na Węgrzech; ale do meritum – znalazłem 13 sms na karcie i nagle czas zatrzymał mi się na ponad 15min. Czytałem czytałem… uśmiechałem się, cieszyłem, że mam je a na końcu płakałem, że nie mogę zadzwonić i powiedzieć, że kocham. Niewolnik swojego serca.
Zawsze zdejmowałem zegarek i trochę z początku mnie to drażniło. Teraz nie zasnę, gdy mam go na reku. Na telefonie mam nagrana nasza rozmowę. Jej glos i uśmiech… To nie jest ślepa miłość i wiara w to, że będziemy razem a jej charakter i sposób zachowania się w rożnych momentach. Czytając sms czytałem, że nie puści mnie i że anioł mnie zesłał… i koniec się przydarzył.
Kiedyś marzyłem o pistacjach, o tym żeby ktoś je przywiózł z Niemiec a teraz to dla mnie żaden luksus… pomijając fakt, że są bardziej dostępne to mogę sobie na nie pozwolić, tak samo jak na wiele innych rzeczy, o których kiedyś mogłem tylko marzyć a teraz cały smutek zapełniam bzdurami.
A życzenia na nowy rok, jakie dostałem to słowo „pokory”. Nie wiem nawet, co na ten temat myśleć, ale postanowiłem siedzieć cicho. Będę pokorny.
Jedyna rzecz, która chodziła mi po głowie w czasie ostatnich minut poprzedniego roku to jak by to było gdyby ze mną była na tym wyjeździe.
Oddycham w próżni. „Codziennie trące jeden dzień bezpowrotnie w starciu z ta, która w końcu mnie dotknie.” Myślę o tym.
Spełniłem małe pragnienie… na początku, gdy zaczynałem prace bardzo chciałem być tak dobry żeby moc pracować ze szwagrem… teraz z nim pracuje w jednym zespole. Na sen mam trzy gwiazdy… rozmawiam z nimi częściej niż ludźmi. Teraz, gdy nie mam już terapeuty będzie nieco ciężej.